16.05.2021

Sejm zajmie się ustawą ratyfikującą konwencję ws. przemocy

opublikowano: 2015-02-03 przez:

Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu posłowie zajmą się projektem ustawy ratyfikującej konwencję ws. przemocy wobec kobiet. Na czwartek zaplanowano posiedzenie sejmowych komisji, które mają zaopiniować poprawki zgłoszone do projektu we wrześniu ub.r.

Jeśli komisje spraw zagranicznych oraz sprawiedliwości i praw człowieka rozpatrzą poprawki i przyjmą sprawozdanie w sprawie projektu, będzie go można poddać głosowaniu.

Premier Ewa Kopacz, pytana we wtorek na konferencji po posiedzeniu rządu o ratyfikację konwencji, powiedziała, że jeśli komisja skończy pracę w czwartek, jest szansa, że w piątek odbędzie się głosowanie.

Poinformowała, że podczas głosowania w Sejmie nad ustawą ratyfikującą konwencję nie będzie dyscypliny partyjnej. "Ale gwarantuję, że konwencja głosami PO przejdzie" - zapewniła.

Nieoficjalnie politycy PO przyznają, że konwencja dzieli posłów ich klubu - część z nich jest przeciwna ratyfikacji. Z drugiej strony premier Ewie Kopacz zależy, by doprowadzić prace nad konwencją do końca i by klub głosował w tej sprawie jednomyślnie.

Uchwalenie przez Sejm ustawy nie będzie oznaczało ratyfikowania konwencji, ale upoważni prezydenta do jej ratyfikowania.

Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. W kwietniu ub. roku Rada Ministrów podjęła uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjęła projekt odpowiedniej ustawy. Pod koniec sierpnia odbyło się pierwsze czytanie projektu w Sejmie; podczas drugiego czytania, 25 września, zgłoszono poprawki, co spowodowało, że projekt został ponownie skierowany do komisji. Posiedzenie, na którym komisje miały je rozpatrzyć, było kilkakrotnie odwoływane. Na ostatnim, które odbyło się 21 października, posłowie uznali, że projekt wymaga jeszcze opinii konstytucjonalistów.

Zamówione przez komisje opinie potwierdziły, że konwencja jest zgodna z polską konstytucją.

Argumenty o niezgodności konwencji z konstytucją oraz o tym, że stanowi ona zagrożenie dla polskiej tradycji i rodziny, były formułowane w trakcie prac parlamentarnych, a także wcześniej - od początku dyskusji nad zasadnością ratyfikacji.

Do ratyfikowania konwencji namawiała od dawna pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara; również jej poprzedniczka, obecnie europosłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz przekonywała, że w Konwencji nie ma żadnego artykułu, który by uderzał w rodzinę czy w tradycję, jest tam tylko napisane, że aktów przemocy nie można usprawiedliwiać tradycją ani religią.

W styczniu Fuszara w specjalnym liście apelowała do posłów, żeby przyjęli ustawę umożliwiającą ratyfikację, podkreślając, że dogłębna analiza prawna przeprowadzona przez jej biuro wykazała, że konwencja jest całkowicie zgodna z konstytucją, co potwierdziły również ekspertyzy przygotowane przez lub na zlecenie Biura Analiz Sejmowych, a także niezależne opracowanie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W poniedziałek pełnomocniczka opublikowała na swojej stronie artykuł, w którym przypomniała m.in., że konwencja powstała po długim procesie uzgadniania jej treści w Radzie Europy, w czym brali udział także polscy parlamentarzyści ze wszystkich partii politycznych. Dodała, że została już ratyfikowana przez 15 krajów.

Fuszara przekonywała, że ratyfikacja konwencji będzie oznaczać znaczną poprawę sytuacji ofiar i większe szanse, że sprawcy przemocy domowej nie będą pozostawali bezkarni. Dodała, że doskonale rozumie społeczeństwo, które w większości popiera ratyfikację tej konwencji. Wskazała, że w ostatnich miesiącach poparcie to wyraźnie rośnie – według badań prowadzonych w listopadzie 2014 r. zwolennikami ratyfikacji było 54 proc. Polaków, przeciwnikami – jedynie 13 proc., natomiast w styczniu br. za ratyfikacją opowiadało się aż 75 proc. badanych.

Wcześniej w rozmowie z PAP Fuszara mówiła, że nie rozumie, co powstrzymuje posłów przed wyrażeniem zgody na ratyfikację konwencji. Według niej nieratyfikowanie jej byłoby sygnałem, że w Polsce nie chcemy walczyć z przemocą. "Nie możemy przecież promować takiej wizji Polski, w której walka z przemocą jest sprzeczna z tradycyjnym modelem rodziny. (...) Nie ma zgody na taką wizję naszej tradycji, ale jeżeli nie ma na taką wizję zgody, to jak możemy w ogóle używać takiego argumentu przeciwko konwencji antyprzemocowej? Jest mi naprawdę trudno znaleźć jakikolwiek argument, który wspierałby lęk przed ratyfikacją konwencji" - mówiła.

O ratyfikację konwencji apelują m.in. organizacje pomagające ofiarom przemocy oraz broniące praw człowieka. Przyspieszenie ratyfikacji było jednym z zaleceń Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW), któremu w listopadzie ub. roku Polska przedstawiła sprawozdanie z wykonania Konwencji ONZ ws. likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 1979 r.

Konwencję krytykują m.in. organizacje prawicowe i prezydium Episkopatu Polski. Kościół podkreśla, że jest przeciwny przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, ale nie może zaakceptować redefiniowania pojęcia płci, małżeństwa, rodziny - co zdaniem hierarchów zakłada konwencja. Biskupi nie zgadzają się również, aby w zapisach były sformułowania, że m.in. religia jest źródłem przemocy wobec kobiet. Hierarchowie obawiają się, że konwencja wprowadzi "ideologię gender".

Konwencja oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.(PAP)

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy