18.05.2022

Sąd o wypadku licealistów: nie można przesądzić, czy kierowca miał atak padaczki

opublikowano: 2014-11-03 przez: Mika Ewelina

Nie da się jednoznacznie przesądzić, czy kierowca autokaru miał atak padaczki - uznał białostocki sąd rejonowy, w uzasadnieniu wyroku w procesie związanym z wypadkiem autokaru z licealistami k. Jeżewa (Podlaskie), w którym ponad 9 lat temu zginęło 13 osób.

Do wypadku, który okazał się najpoważniejszą katastrofą drogową w regionie, doszło 30 września 2005 roku na trasie Białystok-Warszawa. W zderzeniu autokaru z ciężarową lawetą zginęło dziesięcioro uczniów - białostockich maturzystów jadących do Częstochowy, dwaj kierowcy autokaru (prowadzący pojazd i jego zmiennik) oraz kierowca lawety; 42 osoby zostały ranne. Samochody zderzyły się na pasie ruchu lawety, w czasie ryzykownego manewru wyprzedzania podjętego przez kierowcę autokaru.

W procesie oskarżeni byli małżonkowie Z. - właściciele agencji turystycznej, z której wynajmowany był autokar. Sąd skazał ich w poniedziałek na kary więzienia w zawieszeniu i grzywny za nieprawidłowości związane z działalnością ich firmy, ale uniewinnił od zarzutu sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy drogowej poprzez zatrudnianie kierowców, którzy z racji zdrowotnych przeciwwskazań nie powinni mieć uprawnień do pracy za kierownicą.

Sąd próbował w tym procesie jednoznacznie ustalić, czy ryzykowny manewr wyprzedzania podjęty przez kierowcę autokaru to wynik wyłącznie jego lekkomyślnego zachowania, czy też może, w momencie wyprzedzania, miał on atak epilepsji i nie panował nad pojazdem.

Uzasadniając wyrok sędzia Marek Dąbrowski przyznał, że wciąż nie ma pewności, czy był to atak epilepsji czy jednak brawura kierowcy. Mówił, że "domyśla się", że mógł to być atak choroby, ale jeżeli jest "szczypta niepewności", a tak jest w tej sprawie, to nie można odrzucić też wersji o ryzykownym manewrze wyprzedzania. (PAP)

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy