13.11.2019

Rozliczenia majątkowe między byłymi konkubentami

opublikowano: 2014-09-09 przez: Mika Ewelina

Przedmiotem niniejszej pracy jest zagadnienie wywołujące duże kontrowersje wśród przedstawicieli nauki prawa cywilnego, rozbieżne stanowiska w orzecznictwie sądów, a przede wszystkim nastręczające wiele problemów podmiotom stosunków konkubenckich. Główny problem wynika przede wszystkim z faktu, że konkubinat jako zjawisko faktyczne jest jednocześnie zjawiskiem indyferentnym prawnie[1]. Oczywiście występują pewne uregulowania posługujące się terminami: „osoba pozostająca we wspólnym pożyciu, „osoba bliska”, którym podlegają również konkubenci, jednakże nie jest to instytucja reglamentowana przez prawo[2].

Problem w stosowaniu przepisów dotyczących małżonków

Konkubinat, wywodząc się z czasów rzymskich, był określany jako trwały związek dwojga wolnych osób, zawiązany i utrzymywany jako związek pozamałżeński, jednakże pozbawiony honor matrimonii i affectio maritalis, tj. bez woli nadania charakteru związku małżeńskiego[3]. Satysfakcjonującą definicję wypracowaną przez orzecznictwo sądów polskich dostarcza uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 31 marca 1988 r.: Przez konkubinat należy rozumieć współżycie analogiczne do małżeńskiego, tyle że pozbawione legalnego węzła. Oznacza to istnienie ogniska domowego charakteryzującego się duchową, fizyczną i ekonomiczną więzią, łączącą mężczyznę i kobietę (sygn. akt I KR 50/88, OSNKW 1988/9-10/71). Czy zatem dopuszczalne jest stosowanie w drodze analogii przepisów dotyczących małżeństwa? Czy uprawnione jest przyznawanie praw i (jako konsekwencja owych) obciążanie obowiązkami osób, które w sposób świadomy zrezygnowały z prawnego uregulowania swojej sytuacji osobistej i majątkowej?
Za taką możliwością opowiedział się L. Stecki w glosie[4] do znanej uchwały Sądu Najwyższego z 30 stycznia 1986 r. (sygn. akt III CZP 79/85; OSNC 1987/1/2). Przeciwko podniósł słuszne argumenty M. Nazar w glosie do ww. wyroku Sądu Najwyższego[5], wskazując, że procedura wnioskowania per analogiam jest dopuszczalna jedynie wtedy, gdy istnieje konstrukcyjna luka w prawie, a taka w przypadku konkubinatu nie występuje. Takie stanowisko przyjęły również ostatecznie sądy polskie, zatem wielce ryzykowne byłoby powoływanie się przez fachowego pełnomocnika na przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dotyczące ustroju majątkowego małżonków i ich wzajemnych rozliczeń[6]. Trafnie zauważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 27 czerwca 1996 r. (sygn. akt III CZP 70/96, OSNC 1996/11/145): Jakkolwiek związek pozamałżeński może spełniać funkcję rodziny, to nie została przyjęta możliwość stosowania w obrębie stosunków majątkowych między konkubentami przepisów regulujących małżeńską wspólność ustawową nawet w drodze analogii. Jako uzasadnienie takiego stanowiska podnosi się w szczególności, że oznaczałoby to zrównanie małżeństwa oraz związku nieformalnego, do czego brakuje podstawy prawnej. Istnieją podobieństwa tej instytucji do związku małżeńskiego, lecz ustawodawca pozostawił konkubinat świadomie poza reglamentacją prawną. Dwoje ludzi może w sposób celowy pragnąć ukształtować swoje wzajemne relacje z wyłączeniem przepisów i konstrukcji prawa rodzinnego i wówczas ingerencja państwa wydaje się bezpodstawna. Ponadto jeden z konkubentów może pozostawać nadal w związku małżeńskim i wówczas trudno byłoby pogodzić trwającą nadal wspólność majątkową między małżonkami z analogiczną wspólnością między konkubentami[7].
Zastosowanie postanowień dotyczących małżeństwa rodziłoby również w konsekwencji obowiązek zastosowania m.in. przepisów o odpowiedzialności za długi, tj. art. 41 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Konkubent byłby wówczas narażony na ewentualną egzekucję z potencjalnego majątku objętego na wzór małżonków współwłasnością łączną.
Mając na uwadze powyższe, należy postawić pytanie: na jakiej podstawie prawnej szukać ochrony i zabezpieczenia interesów majątkowych klienta, który przez krótszy bądź też wieloletni okres pozostawał w nieformalnym związku?

Wielość rozwiązań

Nie wydaje się możliwe tworzenie jednej uniwersalnej metody rozliczania byłych konkubentów, wiele będzie zależeć od okoliczności konkretnego przypadku. Słusznie Sąd Najwyższy w uzasadnieniu ww. wyroku z 27 czerwca 1996 r. podniósł: Różnorodność uwarunkowań faktycznych występujących w takich związkach oraz mała motywacja do formalizowania porozumień majątkowych między konkubentami z uwagi na ich więzi osobiste powodują, że trudno ustalić uniwersalną regułę pozwalającą określić status majątku powstałego w konkubinacie i sposób jego rozliczenia. Wybór właściwej podstawy prawnej determinowany jest konkretnym stanem faktycznym, w szczególności zaś może wynikać z podjętych przez konkubentów decyzji w sferze prawno-majątkowej. W dotychczasowej praktyce orzeczniczej w Polsce stosowano następujące koncepcje: konstrukcję spółki cywilnej – w drodze analogii, umowy o pracę, umowy zlecenia, stosowanie przepisów o współwłasności w częściach ułamkowych, dokonywanie wzajemnych rozliczeń na podstawie przepisów art. 226–231 Kodeksu cywilnego, stosowanie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, przepisów o nienależnym świadczeniu.

Spółka cywilna

Sąd Najwyższy raczej ostrożnie opowiada się za dopuszczalnością stosowania przepisów dotyczących spółki cywilnej do rozliczeń po ustaniu konkubinatu. Wskazuje się, że Związek pozamałżeński sam przez się nie wywołuje żadnych skutków o charakterze prawno majątkowym między osobami, które w związku takim pozostają. Niemniej jednak w określonych sytuacjach w wypadku rozpadu konkubinatu przysługują pokrzywdzonym konkubentom z tytułu wspólnej pracy roszczenia majątkowe, przy czym stosunki prawnomajątkowe, prawa i obowiązki stąd wynikające oceniać należy na zasadach ogólnych przy uwzględnieniu zasad współżycia społecznego[8]. Oczywiście konkubenci mogą zawrzeć umowę spółki cywilnej, jednakże będzie się to wiązało z licznymi problemami. Nie zostanie uwzględniony i zwrócony w momencie rozwiązania spółki cywilnej wkład wspólnika polegający wyłącznie na świadczeniu usług albo na używaniu przez spółkę rzeczy należących do wspólnika. Zatem konkubent, który przez wiele lat zajmował się prowadzeniem domu, wychowaniem dzieci nie uzyskiwałby z tego tytułu żadnych świadczeń po ustaniu konkubinatu, nie chroniłoby go zastosowanie takiej konstrukcji prawnej. Na pozostałe mankamenty wzajemnych rozliczeń konkubentów na podstawie umowy spółki cywilnej wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu ww. uchwały z 30 stycznia 1986 r., podnosząc, że: W warunkach istnienia spółki są wyraźnie wyodrębnione dwie masy majątkowe – wspólna spółki i indywidualna każdego ze wspólników. Przy czym każda z tych mas ma swoje odrębne cele i funkcje. W warunkach więzi faktycznej majątek wspólny i indywidualny gromadzony z pracy zarobkowej spełnia te same zadania, zaspokaja wspólne potrzeby konkubentów i ewentualnie ich potomstwa. Dlatego razem podjęte działania gospodarcze oraz praca i łącznie gromadzone zarobki, przy uwzględnieniu wspólnie wyrażonego w tym celu czynnika woli, nieuchronnie prowadzą do następstw związanych ze wspólnie nabytymi prawami z pominięciem sytuacji typowych dla stosunków spółki. Skład osobowy spółki może ulec rozszerzeniu przez zmianę umowy spółki, co nie jest możliwe w konkubinacie funkcjonującym w składzie dwuosobowym. Oczywiście działalność spółki jest oparta na celu gospodarczym, w konkubinacie cel gospodarczy może występować, lecz nie ma on decydującego znaczenia. Ewentualna umowa spółki cywilnej nie mogłaby regulować zatem stosunków osobistych.
Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby konkubenci zabezpieczyli swoje interesy majątkowe i osobiste, zawierając umowę nienazwaną, regulując w niej podstawowe istotne z ich punktu widzenia zagadnienia[9].

Umowa o pracę i umowa zlecenia

Odnosząc się do wskazanej wyżej możliwości stosowania konstrukcji umowy o pracę, należy również powziąć wiele wątpliwości. Sąd Najwyższy w wyroku z 10 kwietnia 1957 r. (sygn. akt III CR 132/57; OSNPG 1958/1/81) podniósł: Pozostawanie właściciela gospodarstwa rolnego w stosunku konkubinatu z kobietą zatrudnioną przy prowadzeniu tego gospodarstwa, nie wyłącza samo przez się jeszcze pomimo niezawarcia „formalnie” umowy o pracę istnienia stosunku pracy, chociażby nawet wymieniony stosunek w miarę trwania stosunku pracy nabrał cech trwałości i wypływał z zamiaru stron zawarcia w przyszłości związku małżeńskiego. Stosunek pracy cechuje podporządkowanie pracownika pracodawcy, zatem potencjalny związek konkubentów musiałby nie być oparty na równouprawnieniu, ale na dużym uzależnieniu jednej strony od drugiej. W sytuacji braku ekwiwalentności świadczeń w związku konkubenckim strona „zubożona” mogłaby liczyć na wynagrodzenie. Mając jednakże na uwadze fakt, że w takim związku druga strona, potencjalny pracodawca, również mogłaby dokonywać świadczeń na rzecz „pracownika”, zaistniałaby potrzeba dokonania wzajemnych rozliczeń, co mogłoby rodzić wiele trudności pod względem dowodowym. Przyjmuje się, że ta konstrukcja znajdowałaby zastosowanie do wspólnego prowadzenia przez konkubentów przedsiębiorstwa, zakładu rzemieślniczego, nie zaś do rozliczeń z tytułu prowadzenia domu, wychowywania dzieci[10].
Stosowanie zaś przepisów o dorozumianej umowie zlecenia dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których jeden z konkubentów kupił rzecz, na ogół znacznej wartości, np. nieruchomość, i tylko on był stroną umowy. Sąd Najwyższy w takiej sytuacji przychylał się do twierdzenia, że sądy orzekające powinny badać, jaka była rzeczywista wola konkubentów, czy strona zawartej umowy sprzedaży nie była zleceniobiorcą swojego partnera/partnerki w zakresie nabycia udziału w danej rzeczy[11]. Zasadny więc byłby wniosek dowodowy o przesłuchanie stron na taką okoliczność.

Współwłasność

Dość duże poparcie w praktyce stosowania prawa znalazło stosowanie do wzajemnych rozliczeń konkubentów przepisów o współwłasności w częściach ułamkowych. Autorka nie zamierza się jednak odwoływać do znanej, ww. uchwały Sądu Najwyższego z 30 stycznia 1986 r., gdyż spotkała się ona ze słuszną krytyką ze strony przedstawicieli nauki prawa cywilnego[12]. Trafnie podniesiono, że przez samo dokonanie nakładów na nieruchomość partnera/partnerki konkubent nie staje się jej współwłaścicielem. Między konkubentami może powstać współwłasność, gdy zawrą oni wspólnie (jako kupujący) umowę sprzedaży danej rzeczy (współwłasność w częściach ułamkowych), gdy wzniosą budynek na nieruchomości będącej przedmiotem ich współwłasności, gdy jedno z konkubentów przeniesie udział w prawie własności rzeczy na swego partnera, a także w drodze zasiedzenia. W przeciwnym wypadku nakłady dokonane przez jednego konkubenta na majątek drugiego powinny być rozliczane w ramach przepisów art. 226–231 Kodeksu cywilnego lub na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Słusznie wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 27 listopada 1997 r. (sygn. akt I CKU 155/97; LEX nr 32426, Wokanda 1998/4/7): Rzeczy nabyte w czasie nieformalnego związku wspólną wolą nabycia ich na współwłasność stają się przedmiotami objętymi współwłasnością w częściach ułamkowych, do których należy stosować odpowiednie przepisy Kodeksu cywilnego o współwłasności (...). Współwłaściciele rzeczy w częściach ułamkowych, którzy dążą do wyjścia ze współwłasności, mogą żądać przed sądem zniesienia współwłasności z mocy art. 210 i n. Kc. Na szczególną uwagę zasługują również tezy wyroku Sądu Najwyższego z 30 stycznia 1970 r. (sygn. akt III CZP 62/69; LEX nr 6659): 1. Rozliczenia z tytułu roszczeń do majątku, jakiego mężczyzna i kobieta, żyjący bez zawarcia związku małżeńskiego, dorobili się, prowadząc wspólnie gospodarstwo rolne, oraz z tytułu nakładów, jakich jedno z nich dokonało na nieruchomości lub rzecz ruchomą należącą do drugiego, a wchodzącą w skład tego gospodarstwa, mogą być przeprowadzone w postępowaniu o zniesienie współwłasności przedmiotów stanowiących ich majątek wspólny. 2. Dokonując takich rozliczeń, sąd stosuje: co do roszczeń z tytułu nabytych wspólnie, na własność lub w posiadanie, nieruchomości i rzeczy ruchomych, jak również z tytułu nakładów dokonanych na te przedmioty – przepisy o zniesieniu współwłasności, natomiast co do roszczeń z tytułu nakładów dokonanych przez jedną z wymienionych osób w przedmiotach należących do drugiej, a wchodzących w skład wspólnego gospodarstwa – przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Szczególna sytuacja powstaje, gdy konkubenci nabywają wspólnie przedmioty w okresie, gdy jedno z nich pozostaje nadal w związku małżeńskim. Między konkubentami oraz małżonkiem jednego z nich powstaje wówczas współwłasność w częściach ułamkowych. Udział przysługujący wspólnie małżonkom w prawie własności rzeczy jest objęty współwłasnością łączną. W sytuacji toczącego się postępowania o zniesienie współwłasności majątku wspólnego dotychczasowych małżonków konkubentowi będącemu współwłaścicielem rzeczy przysługuje prawo uczestniczenia w takim postępowaniu[13] .
Biorąc pod uwagę treść art. 199 Kodeksu cywilnego, rozporządzenie rzeczą wspólną będzie możliwe jedynie w sytuacji wyrażenia na taką czynność prawną zgody przez wszystkich współwłaścicieli. Co więcej, będzie funkcjonowało domniemanie, że udziały współwłaścicieli są równe. Każdy z konkubentów będzie uprawniony do wystąpienia z roszczeniem windykacyjnym, a także, działając na podstawie art. 210 Kodeksu cywilnego, może domagać się zniesienia współwłasności. Jeśli rzecz stanowi przedmiot współwłasności konkubentów oraz małżonka jednego z nich, wówczas należy mieć również na względzie postanowienia Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Na przykład potrzebna będzie zgoda małżonka, gdyby konkubent postanowił zawrzeć umowę darowizny swojego udziału w prawie własności rzeczy wspólnej (tj. rzeczy, którą nabył wspólnie ze swoją partnerką konkubentką w czasie pozostawania w związku małżeńskim) i przenieść ten udział na rzecz drugiego z konkubentów[14].

Stosowanie postanowień art. 226–231 Kodeksu cywilnego

Możliwe jest również oparcie wzajemnych rozliczeń po ustaniu konkubinatu na postanowieniach art. 226–231 Kodeksu cywilnego. Konkubent, dokonując nakładów na majątek swej partnerki, musiałby działać ze świadomością, że stanie się właścicielem, że będzie uprawniony jak właściciel. Znów okazuje się, że istotny byłby wniosek w postępowaniu sądowym o przesłuchanie stron, a także znanych świadków, dla ustalenia, czy dokonujący nakładów obejmował swoim zamiarem uzyskanie określonych praw czy też jedynym jego celem było, aby drugi konkubent otrzymał określone przysporzenie. Chodzi zatem o odpowiedź na pytanie, czy działał bezinteresownie. Konkubent dokonujący nakładów musiałby być posiadaczem samoistnym, ewentualnie posiadaczem zależnym. W takim przypadku wysuwane są koncepcje, że wówczas partnera należy traktować jako będącego w dobrej wierze z uwagi na zasady współżycia społecznego, na charakter więzi osobistych istniejących między konkubentami[15]. Należy mieć jednak na uwadze, że roszczenia samoistnego posiadacza o zwrot nakładów na rzecz przedawniają się z upływem roku od dnia zwrotu rzeczy. Warto w związku z tym przywołać pogląd Sądu Najwyższego zawarty w uzasadnieniu wyroku z 6 czerwca 1980 r. (sygn. akt III CRN 62/80, Lex nr 8241), dopuszczający możliwość stosowania w drodze analogii art. 121 pkt 3 Kc (zawieszenie biegu przedawnienia) do biegu przedawnienia roszczeń przysługujących między konkubentami[16].
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zgodnie z postanowieniami art. 231 § 1 Kc konkubent, który wybudował dom na nieruchomości swojej partnerki, żądał przeniesienia własności zajętej działki za odpowiednim wynagrodzeniem (przy spełnieniu wszystkich przesłanek zawartych w tym przepisie).

Bezpodstawne wzbogacenie i świadczenie nienależne

Roszczenia przysługujące z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia czy też nienależnego świadczenia jako mające charakter subsydiarny mogą być podnoszone tylko w ostateczności, przy braku jakiejkolwiek innej podstawy prawnej rozliczeń. Jeśli zatem okoliczności sprawy wskazywałyby na istnienie ważnej umowy zlecenia, umowy darowizny, umowy o pracę, jakiejkolwiek umowy nienazwanej regulującej stosunki konkubenckie, istnienie współwłasności lub możliwość dokonywania rozliczeń na podstawie art. 226 Kodeksu cywilnego stosowanie art. 405 i następnych Kodeksu cywilnego byłoby wyłączone. Słusznie stwierdził Sąd Apelacyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z 26 kwietnia 2011 r. (sygn. akt I ACa 1049/10, Lex nr 824321): Zgodnie z utrwalonym stanowiskiem nauki i judykatury przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu należy stosować wtedy, gdy brak innej podstawy prawnej, na jakiej możliwe byłoby przywrócenie równowagi majątkowej, naruszonej bez prawnego uzasadnienia, jak również wtedy, gdy inne środki połączone są z większymi trudnościami (por. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z 27 kwietnia 1995 r., sygn. akt III CZP 46/95, OSNC 1995/7–8/114). Zgodnie z treścią art. 405 Kc, zubożony konkubent w pierwszej kolejności będzie mógł domagać się zwrotu korzyści w naturze, a dopiero gdy nie byłoby to możliwe – zapłaty jej wartości.
Oczywiście między konkubentami, tak jak między każdymi innymi uczestnikami życia społecznego, mogą pojawić się sytuacje, w których dojdzie do przesunięć majątkowych na skutek działania wzbogaconego, osoby trzeciej, zubożonego, jednakże o wiele częściej może dochodzić do spełnienia świadczenia nienależnego. Stosunki osobiste, więź emocjonalna istniejąca między partnerami nieformalnego związku będzie wpływała na ich procesy motywacyjne. Konkubent będzie spełniał świadczenie, na przykład, z uwagi na chęć umocnienia konkubinatu, aby ten nie uległ rozpadowi[17]. Partner nieformalnego związku, spełniając „świadczenia alimentacyjne” na rzecz konkubenta, może też uważać, że taki obowiązek prawny na nim ciąży.
Jeśli konkubent czyni nakłady na rzecz drugiego konkubenta, mylnie uważając, że inwestuje w swoją nieruchomość, to znajdzie zastosowanie art. 405 Kc. Jeśli jednak dokonuje tych wydatków, gdyż chce dokonać przysporzenia na rzecz konkubenta, to może pod pewnymi warunkami znaleźć zastosowanie art. 410 Kc. W sytuacji condictio causa data ma miejsce świadczenie poza stosunkiem zobowiązaniowym. Spełniający świadczenie konkubent może być w pełni świadom braku podstawy prawnej podejmowanego przezeń działania, lecz powinien uważać, że dojdzie do realizacji zamierzonego celu, osiągnięcia konkretnego skutku gospodarczego lub zachowania się drugiego z konkubentów w określony sposób. Cel świadczenia powinien być objęty porozumieniem obu stron. Zubożony spełnia zatem świadczenie po to, aby później, przy współudziale konkubenta, został osiągnięty określony cel. Wskazane roszczenie będzie wyłączone jedynie wówczas, gdy konkubent będzie miał świadomość, że osiągnięcie zamierzonego skutku jest niemożliwe (np. jego partner oświadczył, że kończy związek – w sytuacji gdy celem świadczenia miało być umocnienie konkubinatu i odchodzący partner nie przywiązuje wagi do gestu, świadczenia drugiego konkubenta).
Sytuacje, w których zastosowanie mają przepisy o bezpodstawnym świadczeniu i o świadczeniu nienależnym, będą dotyczyć przede wszystkim przypadków, gdy jedno z konkubentów dokonywało nakładów na rzecz stanowiącą majątek odrębny drugiego konkubenta, gdy świadczona była przezeń praca, usługi na rzecz partnera[18]. W ostatnim czasie sądy polskie często biorą pod ochronę partnerki z nieformalnych związków prowadzące przez wiele lat dom, wychowujące dzieci konkubenta. Warto wskazać na wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 9 kwietnia 2010 r. (sygn. akt I ACa 222/10, OSAW 2010/4/193), gdzie podniesiono: Nieodpłatne wykonywanie pracy na rzecz drugiego skutkuje jego bezpodstawnym wzbogaceniem o wartość majątkową, jaka z jego majątku nie wyszła, i jako uzyskana bez podstawy prawnej korzyść, co do zasady podlega zwrotowi (art. 405 Kc). Przyjęcie, że nakład pracy jednej ze stron na rzecz drugiej został zrównoważony przez korzyść wynikającą z zamieszkiwania przez nią w cudzym domu jest uzasadnione jedynie w sytuacji, gdy rozmiar poczynionych przez tę stronę nakładów na rzecz właściciela domu nie był znaczny. Skoro zaś powódka, pozostająca z pozwanym w konkubinacie, przez wiele lat włączała środki finansowe uzyskane z pracy zawodowej i prac chałupniczych do wspólnego budżetu stron, prowadziła dom i gospodarstwo stron oraz wychowywała ich wspólną córkę, a ponadto intensywnie pracowała fizycznie przy budowie domu i partycypowała w kosztach budowy, brak podstaw do uznania, że poniesione przez nią nakłady zostały wyrównane na skutek zamieszkiwania przez nią w domu stanowiącym wyłączną własność powoda.
Należy jeszcze rozważyć, jakie zarzuty może podnieść osoba, przeciwko której wystąpiono z roszczeniem opartym na art. 410 Kc. Jak wyżej wskazano, sąd, ustalając zakres zubożenia powoda, musi mieć na uwadze również korzyści, jakie odniósł, pozostając w związku konkubenckim (tzw. teoria salda). Mogło przecież dojść do zbilansowania się wartości świadczeń. Możliwe jest również twierdzenie, że świadczenie zubożonego nie służyło realizacji zamierzonego celu, lecz służyło bieżącej realizacji wspólnego życia. Wykluczałoby to wówczas condictio causa data, gdyż tak rozumiany cel świadczenia został już osiągnięty. Możliwe jest również powołanie się na treść art. 411 pkt 2 Kc, tj. że spełnienie świadczenia czyni zadość zasadom współżycia społecznego i dlatego wyłączony jest obowiązek jego zwrotu. Na przykład jeśli konkubenci od kilkunastu lat mieszkali ze sobą, mają wspólne dzieci, to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego byłoby domaganie się przez konkubenta zwrotu od konkubentki wartości drobnych prac, jakie poczynił we wspólnym domu, które to prace poprawiały również jakość jego życia. Na marginesie rozważań autorka pragnie wskazać, że często condictio causa data może być wyłączone na podstawie twierdzenia, że świadczenie służyło sprawnemu, codziennemu funkcjonowaniu konkubinatu. Zatem cel świadczenia został już osiągnięty (tak też A. Szlęzak w ww. pracy).
Warto pokreślić, że w toku postępowania sądowego sąd bierze pod uwagę nie tylko dochody i stan majątkowy powoda, lecz także strony pozwanej dla ustalenia, w jaki sposób została sfinansowana dana inwestycja. Porównuje zarobki, wynagrodzenie oraz obciążenia (m.in. wynikające z obowiązku alimentacyjnego, umowy kredytu, inne zobowiązania) obu stron procesu. Jest to o tyle istotne, że często strona zubożona – powód nie dysponuje dowodami z dokumentów (m.in. rachunkami, fakturami). Niekiedy nawet przedstawienie przez pozwanego (wzbogaconego) faktury wystawionej na swoje nazwisko nie jest traktowane jako wystarczający dowód dla wykazania, że ponosił on samodzielnie koszty danego przedsięwzięcia. Sąd ma również na względzie pracę konkubentki polegającą na wychowywaniu dzieci, prowadzeniu wspólnego domu, które to „usługi” odciążały jej konkubenta, zwalniały z poświęcania czasu tym czynnościom[19].
Jeśli już okaże się, że roszczenie oparte na przepisach o świadczeniu nienależnym jest zasadne, istotne jest, że niekiedy wykazanie zakresu wzbogacenia może okazać się bardzo trudne. Sądy w takich przypadkach zasądzają dochodzone świadczenie na podstawie art. 322 Kodeksu postępowania cywilnego. Uwzględniając powództwo, sąd powinien zasądzić wartość korzyści, mając na uwadze jej stan i ceny z daty wyrokowania[20].

Odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwolonego

Wskazane wyżej drogi rozliczeń po ustaniu konkubinatu nie wyłączają oczywiście roszczeń z tytułu czynów niedozwolonych. W sytuacji wyrządzenia szkody przez jednego konkubenta drugiemu zastosowanie znajdą przepisy regulujące odpowiedzialność deliktową. Można w tym miejscu postawić pytanie: czy dopuszczalne jest dochodzenie naprawienia szkody w związku z ustaniem konkubinatu? Odpowiedź na tak postawione pytanie jest negatywna. Zerwanie konkubinatu nie jest czynem bezprawnym. Ustalając bezprawność, bierze się pod uwagę naruszenie norm powszechnie obowiązujących, zasady współżycia społecznego, naganność postępowania. Konkubinat jest związkiem, który cechuje pewna stabilność, lecz nie nosi cechy trwałości[21]. Uczestnicy związku nieformalnego muszą liczyć się z tym, że konkubinat może być zakończony w dowolnym czasie, bez jakichś szczególnych ograniczeń. Takie zachowanie nie mogłoby również stanowić „rażącej niewdzięczności” i nie uzasadniałoby odwołania dokonanej na rzecz konkubenta darowizny[22].

Podsumowanie

Mając na uwadze przedstawione wyżej argumenty, koncepcje i poglądy, autorka stoi na stanowisku, że konkubinat powinien pozostać zjawiskiem faktycznym irrelewantnym prawnie. Wprowadzanie szczególnych rozwiązań rodziłoby potrzebę ustalenia definicji takiego związku, a zapewne i wówczas mogłoby się okazać, że istnieją trzy kategorie relacji: małżeństwa, zdefiniowane konkubinaty oraz związki, które nie spełniają warunków i cech właściwych dla tych dwóch pierwszych. Zatem problem nie zniknąłby wraz z ingerencją ustawodawcy. Pewną dogodnością mogłoby być upowszechnienie umów nienazwanych, regulujących stosunki osobiste i majątkowe między konkubentami, na wzór tych, jakie funkcjonują w innych krajach, przy wzięciu pod uwagę specyfiki i charakteru polskich norm prawnych (norm bezwzględnie obowiązujących).
 
Jolanta Woźniczka
radca prawny OIRP w Warszawie

Źródło: Temidium 1 (67) 2012

 
[1] W. Robaczyński, Z problematyki rozliczeń majątkowych między byłymi konkubentami, Acta Universitatis Lodziensis Folia Iuridica1993 nr 5.
[2] Zob. A. Szlęza, Konkubinat a bezpodstawne wzbogacenie. Uwagi na tle judykatury Sądu Najwyższego, RPEiS z 1989 r., z. 3.
[3] W. Litewski, Rzymskie prawo prywatne, Warszawa 2003, wyd. 5, s. 175; K. Kolańczyk, Prawo rzymskie, Warszawa 1999, wyd. 5, s. 225.
[4] OSPiKA 1987 nr 5–6, s. 244.
[5] OSPiKA 1988, z. 3, s. 120.
[6] Uzasadnienie wyroku SN z 14 września 1995 r. (sygn. akt I CRN 143/95), uzasadnienie wyroku SN z 30 stycznia 1986 r. (sygn. akt III CZP 79/85), uzasadnienie wyroku SN z 16 maja 2000 r. (sygn. akt IV CKN 32/00), uchwała SN z 2 lipca 1955 r. (sygn. akt II CO 7/55, OSNCK 1956/3/72), wyrok SN z 6 czerwca 1980 r. (III CRN 62/80, OSNPG 1981 r., z. 1, poz. 3).
[7] Rzecz nabyta w trakcie trwania małżeństwa konkubenta byłaby objęta współwłasnością w częściach ułamkowych konkubentów oraz współwłasnością łączną istniejącą między małżonkami – zob. wyrok SN z 27 czerwca 1996 r. (sygn. akt III CZP 70/96); W. Robaczyński, op. cit.
[8] Wyżej wymieniony wyrok SN z 6 czerwca 1980 r. (OSNPG z 1981 r. nr 1, poz. 3), ww. uchwała SN z 2 lipca 1955 r.
[9] Zob. pracę W. Ćwieka, Konkubinat, Warszawa 2002, s. 108.
[10] Ibidem, s. 101.
[11] Zob. uzasadnienie ww. wyroku SN z 6 czerwca 1980 r.
[12] Glosa M. Nazara do ww. wyroku, glosa A. Szlęzaka do ww. wyroku, OSPiKA 1987 r., z. 5–6.
[13] Zob. wyrok SN z 27 czerwca 1996 r., sygn. akt III CZP 70/96, OSNC 1996/11/145 oraz wyrok SN z 14 września 1995 r., sygn. akt I CRN 143/95, Lex nr 50552.
[14] Taka sytuacja nastąpi, gdy nie zawarto umowy majątkowej małżeńskiej wprowadzającej ustrój rozdzielności majątkowej, a także gdy nie będzie chodziło o dokonywanie „drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych” (art. 37 par. 1 pkt 4 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).
[15] Tak. m.in. M. Nazar w ww. glosie do wyroku SN z 30 stycznia 1986 r., uzasadnienie wyroku SN z 7 maja 2009 r., zob. artykuł B. Paula, Problemy rozliczeń majątkowych między konkubentami, „Monitor Prawniczy” 8/2002, s. 361.
[16] Sąd Najwyższy podniósł: Stosownie zaś do obowiązujących poprzednio przepisów ogólnych prawa cywilnego z 1950 r. (art. 109 Popc), jak również art. 121 Kc bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega przerwie m.in. co do roszczeń, które przysługują jednemu z małżonków przeciwko drugiemu – przez czas trwania małżeństwa. Lege non distinquente uznać należy, że powołane przepisy należy z uwagi na charakter osobisty stosunków zachodzących między osobami pozostającymi w związku pozamałżeńskim stosować w drodze analogii również do roszczeń tych osób – przez czas trwania takiego związku.
[17] Zob. pracę A. Szlęzaka, Konkubinat a bezpodstawne wzbogacenie. Uwagi na tle judykatury Sądu Najwyższego, RPEiS z 1989 r., z. 3.
[18] Zob. tezę drugą wyroku SN z 30 stycznia 1970 r., sygn. akt III CZP 62/69, LEX nr 6269; wyrok SN z 16 maja 2000  r., sygn. akt IV CKN 32/00, OSNC 2000/12/222, uzasadnienie wyroku z 7 maja 2009 r., sygn. akt IV CSK 27/09, LEX nr 515447.
[19] Tak też w uzasadnieniu ww. wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 9 kwietnia 2010 r.
[20] Zob. ww. wyrok z 7 maja 2009 r., sygn. akt IV CSK 27/09, LEX nr 515447.
[21] Zob. artykuł B. Paul, Problemy rozliczeń majątkowych między konkubentami, „Monitor Prawniczy” 8/2002.
[22] A. Szlęzak, Konkubinat a bezpodstawne wzbogacenie. Uwagi na tle judykatury Sądu Najwyższego, RPEiS 1989r. z. 3

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy