04.10.2022

Fotograf Dżemu w Lex Gallery

opublikowano: 2013-12-06 przez:

komentarzy: 0

"Gdy wychodzę z domu bez aparatu, czuję się jakbym był niekompletnie ubrany" - mówi fotograf Jerzy Linder. Jego najsłynniejsze prace to zdjęcia, które przez wiele lat robił muzykom z zespołu Dżem. W Lex Gallery Jerzy Linder pokazał swoje mniej znane oblicze, fotografie reportażowe, w większości nigdy niepublikowane.

Miał zaledwie 15 lat, gdy opublikował swoje pierwsze zdjęcia, w piśmie „Strażak”. Był rok 1969. Sfotografował straty wywołane pożarem w jednym z mazurskich PGR. Zdjęcia zrobił odziedziczonym po dziadku, dwuobiektywowym Voigtlländerem Brillant z 1933 r.
Choć ukończył studia socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, jego prawdziwą pasją zawsze było fotografowanie i filmowanie. Warsztatu uczył się pod okiem wybitnych teoretyków i praktyków: Władysława Forberta, Mariana Szulca i Jana Sunderlanda, którzy na początku lat 70. ubiegłego wieku prowadzili zajęcia w stołecznym Pałacu Młodzieży.


Podczas studiów Jerzy Linder współpracował z prasą studencką. Po krótkim epizodzie z pracą naukową w jednym z branżowych instytutów badawczych, zakończonym przez stan wojenny, spróbował swoich sił jako fotografujący dziennikarz i grafik. Był związany m.in. z dziennikami „Słowo Powszechne” i „Sztandar Młodych” oraz popularnymi magazynami kobiecymi. Publikował także w tygodniku „Polityka”, popołudniówce „Kurier Polski”, a przede wszystkim w miesięcznikach muzycznych – „Magazynie Muzycznym”, „Brum” i „Tylko Rock”.
Przez ponad 20 lat był oficjalnym fotografem zespołu DŻEM. Jak doszło do tej współpracy? „Moja przygoda z Dżemem zaczęła się w 1986 roku. Fanem zespołu byłem już wcześniej, ale chłopaków poznałem dopiero wtedy, podczas Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocine. Pojechałem tam jako korespondent dziennika „Słowo Powszechne”, w którym we wtorki ukazywała się bardzo wtedy popularna rubryka „Muzyka młodych”, redagowana przez Marka „Wiewióra” Wiernika. Zrobiłem im podczas koncertu zdjęcia dosłownie na resztkach filmu (wtedy nie było łatwo o materiał światłoczuły!). Wysłałem je gitarzyście Jurkowi Styczyńskiemu, który podał mojej żonie swój adres. Ku mojemu zdumieniu i radości już miesiąc później cała kapela (bez Ryśka) wpadła do wynajmowanej przez nas wtedy kawalerki na balangę z okazji naszej siódmej rocznicy ślubu. Muzycy byli po męczącym koncercie, głodni, a nade wszystko spragnieni. Moja żona nakarmiła ich, ja napoiłem i okazało się, że jakoś do siebie pasujemy, jesteśmy podobnie zdeterminowani życiowo. Dziś nasza współpraca nieco się rozluźniła, jednak serdeczna przyjaźń przetrwała" – wspomina Jerzy Linder.


Choć szerokiej publiczności znany jest jako „fotobiograf” DŻEMU, zawsze najbardziej interesowała go szeroko pojęta fotografia społeczna. Jego mistrzami są fotograficy skupieni wokół legendarnej amerykańskiej agencji Magnum Photos – przede wszystkim Henri Cartier-Bresson, Werner Bischof oraz Elliott Erwitt. Z krajowych mistrzów reportażu najwyżej ceni Tadeusza Rolkego i Chrisa Niedenthala. Fotografując, stara się być wiernym zasadzie „decydującego momentu”, sformułowanej w latach 30. ubiegłego wieku przez Cartier-Bressona.


Od wielu lat jest grafikiem, fotografem i fotoedytorem w czasopiśmie „Przegląd Pożarniczy”, okazjonalnie współpracuje także z Redakcją Fotograficzną Polskiej Agencji Prasowej i zespołem Dżem.


Swoje prace prezentował podczas trzech wystaw zbiorowych oraz jednej indywidualnej. Jakich rad udziela tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z fotografią? „Ćwiczyć do upadłego i traktować własne próby z bezwzględną surowością" – mówi. „Słowem: jak najwięcej fotografować i przynajmniej połowę z tego, co uważamy za znakomite, wyrzucać do kosza. Nie należy przy tym zaniedbywać oglądania jak największej ilości dobrych zdjęć w galeriach, wydawnictwach i czasopismach. To wzbogaca wrażliwość i uczy".


5 grudnia 2013 r. w Lex Gallery Jerzy Linder pokazał zdjęcia, które powstały w latach 1995-2001 niejako przy okazji prac nad innymi tematami, wykonywanymi w celach zarobkowych. Prezentowany zbiór był rodzajem notatek z ćwiczeń w naśladowaniu mistrzów, którzy wywarli największy wpływ na fotografa.

 

Komentarze (0)

Aktualnie nie ma żadnych komentarzy

Skomentuj

imię:*
treść:*

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy