17.05.2022

Uniewinnienie policjantów ze sprawy Olewnika - prawomocne

opublikowano: 2014-10-14 przez: Mika Ewelina

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał we wtorek w mocy wyrok uniewinniający dwóch policjantów, którzy przez trzy pierwsze lata pracowali przy sprawie porwania Krzysztofa Olewnika. Prokuratura zarzucała im niedopełnienie obowiązków służbowych.

Apelacje w tej sprawie skierowała gdańska prokuratura apelacyjna oraz pełnomocnik Danuty Olewnik-Cieplińskiej, siostry uprowadzonego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Wnosili o uchylenie wyroku uniewinniającego. Prokurator, który początkowo chciał skierowania sprawy do ponownego rozpoznania, na rozprawie wniósł o umorzenie postępowania ze względu na przedawnienie karalności. Obrona wnosiła o utrzymanie wyroku uniewinniającego.

Prawomocnie uniewinniając policjantów łódzki sąd apelacyjny wziął pod uwagę fakt, że na etapie postępowania odwoławczego - 17 sierpnia tego roku - doszło do przedawnienia karalności zarzucanych oskarżonym przestępstw. Jak podkreślił sędzia Jacek Błaszczyk, w sprawie wydano wyrok uniewinniający, dlatego żądanie uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania czy też umorzenia tego postępowania jest prawnie niedopuszczalne. W tym przypadku zaskarżony wyrok powinien być utrzymany w mocy - uznał sąd. Wyrok jest prawomocny.

Sprawa dotyczy dwóch policjantów - Remigiusza M. i Macieja L., którzy po uprowadzeniu Olewnika w październiku 2001 r. wchodzili do połowy sierpnia 2004 r. w skład grupy operacyjno-dochodzeniowej mazowieckiej komendy policji w Radomiu, zajmującej się tą sprawą; Remigiusz M. był szefem grupy.

W grudniu 2012 r. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oskarżyła funkcjonariuszy o niedopełnienie obowiązków służbowych, które mogło narazić porwanego na utratę życia. Groziły im kary do trzech lat więzienia. Rok później Sąd Okręgowy w Płocku uniewinnił obu policjantów, uznając m.in., że gospodarzem postępowania ws. uprowadzenia Olewnika był prokurator i to na nim spoczywała odpowiedzialność za dynamikę i kierunek śledztwa oraz czuwanie nad jego prawidłowym przebiegiem.

Sąd doszedł do wniosku, że choć obaj policjanci popełnili "niemałe" błędy, "nie stanowi to o konieczności potraktowania ich jako przestępców". W ocenie sądu pierwszej instancji "być może powinni oni mieć postępowania dyscyplinarne".

W odwołaniu od tego wyroku gdańska prokuratura apelacyjna podniosła m.in., że płocki sąd - uznając, iż policjanci nie popełnili przestępstwa - przyjął błędną wykładnię przepisów Kodeksu karnego. Zdaniem śledczych niewłaściwa była też ocena sądu mówiąca, iż za zaniedbania w czynnościach operacyjno-rozpoznawczych ponosi odpowiedzialność prokurator.

W apelacji wniesionej w imieniu Danuty Olewnik-Cieplińskiej, która w procesie obu policjantów ma status oskarżyciela posiłkowego, pełnomocnik podniósł m.in. kwestię błędnych ustaleń faktycznych oraz oceny dowodów, w tym w sprawie okupu przekazanego porywaczom. Pełnomocnik domagał się uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Płocku.

Tego samego początkowo domagała się prokuratura, ale podczas wtorkowej rozprawy odwoławczej oskarżyciel zmodyfikował wniosek i domagał się uchylenia wyroku oraz umorzenia postępowanie ze względu na upłynięcie w sierpniu tego roku 10-letniego okresu przedawnienia karalności za przestępstwa zarzucane oskarżonym.

Według prokuratury bieg terminu przedawnienia rozpoczął się 17 sierpnia 2004 r. i - zdaniem śledczych - 17 sierpnia tego roku upłynął termin, do którego można było ścigać oskarżonych. I właśnie przedawnienie wziął pod uwagę Sąd Apelacyjny w Łodzi, utrzymując wyrok w mocy.

Według łódzkiego SA generalnie w przypadku zaistnienia przedawnienia proces karny musi ulec umorzeniu niezależnie od jego stadium i nie powinien być kontynuowany również na etapie procesu odwoławczego.

W ocenie sądu odwoławczego, jeśli apelację od wyroku uniewinniającego wniósł prokurator lub oskarżyciel posiłkowy, stawiając zarzut błędów w ustaleniach faktycznych czy zarzut obrazy prawa materialnego, a przedawnienie karalności przestępstwa nastąpiło przed rozpoznaniem apelacji, to zaskarżony wyrok powinien być utrzymany w mocy.

"W sytuacji stwierdzenia przedawnienia sąd odwoławczy na tej podstawie nie może orzekać na niekorzyść oskarżonego, niezależnie do tego, czy zaskarżony wyrok jest prawidłowy" - mówił sędzia. Podkreślił, że w takim przypadku sąd odwoławczy nie bada też merytorycznej zasadności wyroku.

Zadowolenia z wyroku nie kryła obrońca oskarżonych Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Według niej dla jej klientów "to wymiar sprawiedliwości, na który czekali od lat".

"Sąd wszystko analizował, także sytuację oskarżonych i to, że każdy wyrok inny niż uniewinniający byłby już pogorszeniem ich sytuacji procesowej. Pomimo tego, że sąd stwierdził, że zarzuty się przedawniły, to uznał, że można tylko utrzymać ten wyrok uniewinniający w mocy. Każdy inny już byłby ze szkodą dla oskarżonych" - zaznaczyła.

Sami oskarżeni nie chcieli komentować wyroku.

Prokurator Jarosław Paluch z PA w Gdańsku podkreślił, że o tym, czy ktoś jest winny, czy też nie, decydują w Polsce niezawisłe sądy.

"Kierując akt oskarżenia byłem przekonany, że oskarżeni popełnili zarzucane przestępstwa. Skoro niezawisły sąd orzekł, że są niewinni, nie pozostaje nic innego jak uszanować taki wyrok" - powiedział prokurator. Na razie nie wiadomo, czy śledczy będą wnosić kasację do Sądu Najwyższego.

W latach 2001-04 postępowanie w sprawie Olewnika prowadzili śledczy z Sierpca, Płocka i Warszawy, a od lipca 2006 r. prokuratura w Olsztynie, która ostatecznie oskarżyła sprawców porwania i zabójstwa. Śledztwo kontynuowano, by badać dalej niewyjaśnione wcześniej okoliczności. W 2008 r. postępowanie przeniesiono do gdańskiej prokuratury apelacyjnej, która wciąż prowadzi sprawę. Wcześniej prokuratura ta prowadziła równoległe śledztwo, dotyczące nieprawidłowości we wcześniejszych postępowaniach związanych z uprowadzeniem i zabójstwem.

Gdy w grudniu 2012 r. śledczy oskarżyli Remigiusza M. i Macieja L. o niedopełnienie obowiązków służbowych, zarzucili im m.in., że nienależycie zabezpieczyli miejsce przekazania okupu porywaczom, co mogło doprowadzić do utraty śladów kryminalistycznych. Zdaniem śledczych funkcjonariusze nie przesłuchali też osoby mogącej pomóc sporządzić portret pamięciowy szefa grupy porywaczy - Wojciecha Franiewskiego. Zarzucono im także pochopne zniszczenie nagrań rozmów telefonicznych wykonanych z podsłuchów.

Krzysztofa Olewnika uprowadzono z domu w Drobinie (Mazowieckie) w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Miesiąc później został zamordowany. Jego ciało, zakopane w lesie w miejscowości Różan, odnaleziono w 2006 r. Cztery lata później, po badaniach genetycznych, ostatecznie potwierdzono tożsamość Olewnika.

W sprawie jego porwania i zabójstwa w październiku 2007 r. na ławie oskarżonych zasiadło 11 osób. W marcu 2008 r. sąd skazał dwóch zabójców - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro innych oskarżonych otrzymało kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił. Trzech członków grupy porywaczy popełniło samobójstwa w zakładach karnych w Olsztynie i Płocku: Franiewski jeszcze przed procesem w 2007 r., a po ogłoszeniu wyroku - Kościuk w 2008 r. i Pazik w 2009 r.(PAP)

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy