24.08.2019

Rzecznik Praw Pacjenta: z roku na rok wpływa coraz więcej spraw

opublikowano: 2015-01-06 przez:

Pacjenci są coraz bardziej świadomi przysługujących im praw, świadczy o tym wzrastająca z roku na rok liczba zgłoszeń wpływających do Biura Rzecznika Praw Pacjenta - mówi PAP Krystyna Barbara Kozłowska. Jak dodaje, w tym roku wiele postępowań dotyczyło pacjentek ginekologów.


PAP: Pacjenci są świadomi przysługujących im praw?

Krystyna Barbara Kozłowska: Moim zdaniem coraz bardziej. Świadczy o tym choćby wzrastająca z roku na rok liczba zgłoszeń, które wpływają do Biura Rzecznika Praw Pacjenta. W pierwszym roku działania otrzymaliśmy niecałe 9 tys. zgłoszeń, natomiast rok ubiegły to już ponad 69 tys.

W mojej opinii liczby te wskazują, że pacjenci coraz częściej chcą dochodzić swoich praw, ale także chcą je poznać. Nie wszystkie zgłoszenia to skargi. Bardzo wiele osób kontaktuje się z biurem, aby uzyskać odpowiedzi na pytania i wątpliwości dotyczące praw pacjentów.

PAP: Czy jest jakaś grupa pacjentów, których prawa łamane są zdecydowanie najczęściej?

K.B.K.: Raczej nie można mówić o konkretnej grupie osób. Niemniej mogę powiedzieć, że w tym roku wiele wszczynanych postępowań wyjaśniających dotyczyło praw pacjentek korzystających ze świadczeń zdrowotnych z zakresu ginekologii i położnictwa. Jest to około 10 proc. wszystkich spraw.

Są jednak grupy pacjentów, którzy ze względu na wiek lub chorobę mogą być bardziej narażeni na sytuacje, gdy ich prawa mogą być niewłaściwie realizowane, np. dzieci i młodzież, osoby starsze oraz pacjenci szpitali i oddziałów psychiatrycznych.

PAP: Z czego wynika nieprzestrzeganie praw pacjenta? Kwestie finansowe, brak odpowiednich regulacji prawnych, znieczulica?

K.B.K: To często wynik wielu czynników, trudno wskazać jeden. Są takie obszary jak np. opieka psychiatryczna, w której poprawa dostępności do świadczeń psychiatrycznych oraz podniesienie jej jakości nie są w pełni możliwe bez rozwiązania problemów finansowych oraz kadrowych, szczególnie w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Wiele zależy także od dyrektorów podmiotów leczniczych. Nieprawidłowości związane np. z organizacją rejestracji do lekarza, czy też udostępnianiem pacjentom ich dokumentacji medycznej często związane są z organizacją pracy w danej placówce. Właściwa realizacja niektórych praw pacjenta nie wymaga od dyrektorów czy kierowników szczególnych nakładów finansowych, czy też zmian organizacyjnych. Tak jest np. w przypadku prawa pacjenta do informacji. To czy lekarz przekaże pacjentowi w sposób przystępny informacje o jego stanie zdrowia, możliwym leczeniu i jego wynikach, zależy przecież przede wszystkim od jego postawy.

PAP: Wielokrotnie występowała pani m.in. do ministra zdrowia w sprawie pacjentów oddziałów psychiatrycznych i neurologicznych. Chodziło m.in. o warunki leczenia. Czy jest tu szansa na poprawę?

K.B.K.: Poprawa warunków w szpitalach psychiatrycznych uzależniona jest od wielu czynników. Należy do nich m.in. poziom finansowania świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień. Ważne jest również zwiększanie liczby kadry medycznej – psychiatrów, psychiatrów dzieci i młodzieży, pielęgniarek psychiatrycznych oraz pracowników innych zawodów istotnych dla psychiatrycznej opieki zdrowotnej, takich jak psycholog czy psychoterapeuta. Od 2012 r. występuję w tych sprawach do Ministra Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jeżeli podczas zbadania sprawy na miejscu moi pracownicy dostrzegą problemy mające wpływ na warunki, w jakich hospitalizowani są pacjenci, informuję o tym podmioty, które utworzyły daną placówkę. Zdarza się, że to właśnie dzięki takim działaniom przeprowadzane są remonty lub modernizacje.

Moim zdaniem na poprawę warunków wpłynęłoby również zapewnienie adekwatnego do potrzeb pacjentów dostępu do świadczeń psychiatrycznych w warunkach nie tylko stacjonarnych, ale też ambulatoryjnych. Pozytywne rozwiązanie miało nieść za sobą realizowanie zadań określonych w Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego. Ponieważ dostrzegam brak postępów we wdrażaniu jego założeń i realizacji zadań, już od 2012 r. występuję zarówno do Ministra Zdrowia, który kieruje i koordynuje zadania określone w Programie, jak i do innych podmiotów zobowiązanych do ich realizacji.

PAP: A jeśli chodzi o najmłodszych pacjentów? Czy docierają do Pani skargi dotyczące tej grupy, czego one najczęściej dotyczą?

K.B.K.: W tych przypadkach najczęściej zgłaszane są problemy z dostępem do dokumentacji medycznej dziecka, dostępności do świadczeń zdrowotnych – szczególnie lekarzy specjalistów czy możliwości przebywania rodziców z dzieckiem w szpitalu. Zdarzają się także sygnały o odmowie przyjęcia dziecka do przychodni, czy nawet szpitala. Chociaż na tle wszystkich zgłoszeń, tych dotyczących odmowy udzielenia świadczenia nie jest wiele. Niestety otrzymuję także skargi na niewłaściwe zachowanie personelu medycznego w stosunku do małoletniego pacjenta.

PAP: W ostatnich miesiącach sporo było doniesień o pacjentach, którym odmówiono przyjęcia do szpitala, zdarzało się, że taka osoba zmarła, bo nie udzielono jej szybko pomocy. Czy z informacji, które do Pani docierają, wynika, że jest to poważny problem?

K.B.K.: Takie przypadki rzeczywiście się zdarzały. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie kierowane do biura zgłoszenia, są to przypadki jednostkowe. Takie zgłoszenia zawsze mnie niepokoją i bulwersują, dlatego niezwłocznie podejmuję wszelkie sprawy dotyczące odmowy udzielenia pacjentowi pomocy i odesłania go do innej placówki.

Poza działaniami w indywidualnych przypadkach, w tym roku w biurze prowadzone jest też postępowanie w sprawie stosowania przez jeden ze szpitali praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów. Zostało wszczęte w związku z przypadkami odsyłania przez tamtejszy SOR pacjentów, którzy zostali przywiezieni przez zespoły ratownictwa medycznego. Przypomnę, że pogotowie udziela pomocy osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego tj. stanie, który wymaga podjęcia natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i leczenia. W związku z tym, takie sytuacje nigdy nie powinny się zdarzać.

PAP: W ostatnich miesiącach głośna była sprawa pacjentki prof. Bogdana Chazana, której odmówiono aborcji. W trakcie prowadzonego postępowania wyjaśniającego uznała Pani m.in., że w szpitalu im. Św. Rodziny doszło do naruszenia prawa do informacji oraz prawa do zgłoszenia sprzeciwu od orzeczenia lub opinii lekarskiej. Przy tej sprawie pojawiły się jednak głosy, że prof. Chazan podjął taką decyzję, by nie łamać praw pacjenta, którym było też dziecko. Jak Pani ocenia ten swoisty konflikt interesów?

K.B.K: Jako organ władzy publicznej mam obowiązek działać na podstawie i w granicach prawa. Dlatego kierując się tą zasadą, wszczynam i prowadzę postępowania wyjaśniające w sprawach indywidualnych wówczas, gdy istnieje strona postępowania – urodzona osoba fizyczna, posiadająca zdolność prawną i będąca pacjentem w rozumieniu ustawy. Obowiązujące mnie przepisy nie przyznają osobie poczętej, a jeszcze nienarodzonej, zdolności prawnej przejawiającej się możliwością bycia stroną prowadzonego przez mnie postepowania. Tym samym w tej sprawie prowadzone przeze mnie postepowanie mogło dotyczyć jedynie naruszenia praw pacjentki – matki dziecka i w takim zakresie było prowadzone.

PAP: Z roku na rok wzrasta liczba prywatnych podmiotów. Jak Pani ocenia przestrzegania praw pacjenta w tych placówkach?

K.B.K.: Przestrzeganie praw pacjenta obowiązuje wszystkie podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych zarówno w ramach umów zawartych z NFZ jak i komercyjnie, przy czym skargi na te ostatnie podmioty kierowane są raczej sporadycznie. W tym roku wpłynęło ich niecałe 500.

Rozmawiała Patrycja Rojek-Socha (PAP)


 

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy