16.05.2021

Eksperci o wyroku ETPC ws. Brauna: zwiększa ochronę wolności słowa

opublikowano: 2014-11-04 przez: Mika Ewelina

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczący sporu między Grzegorzem Braunem a Janem Miodkiem zwiększa ochronę wolności słowa w Polsce - nie tylko dziennikarzy, ale wszystkich, którzy angażują się w debatę publiczną - oceniają specjaliści prawa międzynarodowego.

W rozmowie z PAP prof. Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN, jak i prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Dorota Głowacka podkreślili, że kluczowym elementem wyroku Trybunału jest to, że nie zgodził się on z rozróżnieniem na dziennikarza i niedziennikarza, którego dokonał w tej sprawie Sąd Najwyższy i stosowaniem różnych standardów wolności słowa w stosunku do obu kategorii osób, niezależnie od ich wkładu w debatę publiczną. Dla strasburskich sędziów istotny jest udział w debacie o ważnych sprawach publicznych, niezależnie od profesji uczestnika.

"Trybunał w swoim orzecznictwie wagę przykłada do tego, jaki charakter ma wypowiedź osoby zabierającej głos w sprawach publicznych, niezależnie od tego, czy dana osoba jest dziennikarzem, czy też nie. Ważne jest również to, czy dana wypowiedź dotyczy czyichś spraw prywatnych czy też ważnych z punktu widzenia interesu publicznego, w tym przypadku lustracji" - powiedział PAP prof. Kamiński.

Trybunał w Strasburgu orzekł we wtorek, że Polska naruszyła wobec reżysera Grzegorza Brauna art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, gwarantujący wolność słowa. Sprawa dotyczy wypowiedzi Brauna z 2007 r., który w programie Polskiego Radia Wrocław powiedział, że językoznawca prof. Jan Miodek był "informatorem policji politycznej PRL". Trybunał w Strasburgu oświadczył, że nie przyjmuje stanowiska polskich sądów, które nałożyły na Brauna wymóg udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń i tym samym spełnienia bardziej wygórowanych standardów niż te, które obowiązują dziennikarzy.

"Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie równoważy dwa dobra: z jednej strony swobodę wypowiedzi, a z drugiej - dobre imię. Natomiast bardzo mocno akcentuje, że w sprawach publicznie ważnych należy przede wszystkim mówić, ujawniać, swobodnie się wypowiadać" - mówił Kamiński.

Również prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka powiedziała PAP, że strasburski Trybunał zwrócił uwagę na elementy, które nie powinny być w tej sprawie pominięte przez polski wymiar sprawiedliwości.

"Polskie sądy stwierdziły, że skarżący nie był dziennikarzem i w związku z tym nałożyły na niego dalej idące wymogi. Tymczasem Trybunał zwrócił uwagę, że niezależnie od tego, czy uznamy skarżącego za dziennikarza czy nie, to mimo wszystko brał udział w debacie publicznej, w której poruszał istotne tematy z punktu widzenia interesu publicznego. Zdaniem Trybunału polskie sądy nie wzięły tego w wystarczającym stopniu pod uwagę" - podkreśliła Głowacka.

Jak tłumaczyła, Trybunał w Strasburgu ocenił, że status skarżącego nie powinien mieć kluczowego znaczenia dla oceny dokonywanej przez polskie sądy w tej sprawie. "Trybunał uznał, że ochrona wolności słowa należy się nie tylko dziennikarzom, ale wszystkim osobom, które biorą udział w debacie publicznej i poruszają kwestie, które budzą uzasadnione zainteresowanie społeczeństwa" - powiedziała PAP prawniczka.

Eksperci podkreślili też, że strasburscy sędziowie nie rozstrzygali sprawy dotyczącej przeszłości prof. Miodka, ani też nie rozstrzygali, czy rzeczywiście skarżący jest dziennikarzem, na co Braun się powoływał. "To jest taki wyrok, który dodatkowo wskazuje na to, że na gwarancje swobody wypowiedzi mogą powoływać się nie tylko dziennikarze, ale wszystkie osoby, które angażują się w debatę publiczną i przekazują informacje ważne z punktu widzenia interesu publicznego" - mówiła Głowacka.

"Wyrok dotyczy wyłącznie tego, czy można było sformułować pewną wypowiedź. I co do tego Trybunał nie miał wątpliwości, bo wyrok zapadł jednomyślnie, że oczywiście tak. To oczywiście nie rozstrzyga kwestii faktycznego podjęcia współpracy z Służbą Bezpieczeństwa" - dodał prof. Kamiński.

Ocenił też, polskie sądy w wielu wypadkach nie postępują zgodnie ze standardami strasburskimi dotyczącymi ochrony wolności słowa, na co wskazują w ostatnim czasie inne przyjęte do rozpatrzenia przez Trybunał skargi.

W 2009 roku Sąd Najwyższy orzekł, że Braun ma przeprosić w mediach prof. Miodka. Wcześniej prof. Miodek pozwał Brauna i wygrał sprawę w dwóch instancjach. Sąd ustalił, że profesor został w 1978 r. zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o kryptonimie Jam i wyrejestrowany w 1989 r., ale brakuje danych potwierdzających, że do rzeczywistej współpracy doszło. Takich samych ustaleń dokonała uniwersytecka komisja historyczna badająca sprawę profesora. (PAP)

Prawo i praktyka

Przygody Radcy Antoniego

Odwiedź także

Nasze inicjatywy